kimi wa nemuri yume wo toku ...

'sake nakute nan – no onore – ga sakura kana'

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

tu była brzydka nerwowa notka. ale mi przeszło. bo przecież..... Diru już za tydzień .! ^o^V
14.06.2009 o godz. 22:00

Dziś o tatuażu Japońskim zwanym irezumi lub horimono.
Horimono to motywy związane z Japonią, jej tradycjami, religią, krajobrazami. Popularne mtywy to: kwiaty wiśni, karpie koi, bambusy, feniks (Hou-ou), smoki, bestie, tygrysy, koty, owady, żółwie, króliki, orły, magiczny młotek, fale morskie, węże, trójnoga żaba.
Motywów może być wiele i często mają one symboliczne znaczenie: tradycyjne lub religijne.
Są też Kakushibori czyli ukryte tatuaże. Wykonywane są na wewnętrznej stronie ramion ukryte przed wzrokiem innych ludzi. W związku z tym przedstawiają one wzory nie związane symboliką z tradycyjnym irezumi. Zwykle są to motywy erotyczne ale mogą to być też postacie z anime lub mangi itp. Kakushibori może być również wykonywane w widocznych miejscach mieszanką z pyłem ryżowym. Taki tatuaż jest niewidoczny, a jego biała linia pojawia się dopiero, gdy zwiększa się temperatura ciała (po spożyciu alkoholu lub podczas uprawiania seksu). Był on popularny dawniej wśród kobiet lekkich obyczajów.
Horimono to motywy służące również do grawerowania mieczy, ozdabiania elementów garderoby, naczyń, emementów drewnianych...
Na ciele horimono wykonywane jest techniką tebori (z ręki) oznacza to, że wzory powstaja bez użycia maszynek lecz za pomocą bambusowej pałeczki nabitej na końcu rzędem igieł. Jest to bardzo pracochłonna metoda, gdyż na jeden wzór trzeba użyć wielu takich igieł. Nie muszę chyba dodawać, że to wyjątkowo bolesne? Wykonywanie wzoru trwa nawet kilka miesięcy. Obrazek zajmuje zwykle całe plecy dodatkowo również pośladki klatkę piersiową, ręce i nogi. Czasami spotykane są również pojedyncze wzory.
Tradycja irezumi sięga 10 000 lat p.n.e. I swój początek wzięło jak w wielu innych krajów wśród ludzi wyjętych spod prawa. Była to metoda piętnowania przestępców w prostej formie znaku Inu w kanji lub czarnego pasa na bicepsie prawej ręki. Z biegiem czasu przeobraziło się to we wspaniałe artystyczne wzory, głównie za sprawą Horishi- tatuatorów lub też twórców wzorów tatuaży, którzy początkowo byli artystami Ukiyo-e specjalizującymi się w drzeworytnictwie. Sztuka tatuażu stale się rozwijała nawet pomimo zakazu wprowadzonego w okresie Edo.
Utrzymuje się, że prawdziwy Hori nigdy nie zhańbi się użyciem elektrycznej maszynki, jednak w związku z kwestiami finansowymi wielu używa maszynek na co dzień do wykonywania "zwykłych" tatuaży. Irezumi w Japinii kojarzone jest głównie z członkami Yakuzy. Wytatuowane osoby mają zakaz wstępu do niektórych publicznych łaźni,klubów fitness... Jednak jedynie w takich miejscach można podziwiać prawdziwe piękno sztuki na ciele.
To co napisałam to zaledwie rąbek obszernego tamatu Japońskich tatuaży.
Jeśli ktoś chce dowiedzieć się więcej na temat irezumi lub yakuzy polecam strony:
http://grono.net/irezumi-tatuaz-japonski/
http://www.irezumi.us/eg/
12.06.2009 o godz. 21:20

ach wypad do lumpeksu udany :D mam świetną sukienkę w szkocką kratkę (którą przerobię na spódnicę i gorset), koronkowy gorsecik i haleczkę z tiulem - wszystko za grosze łiii. jeszcze tylko muszę gdzieś łańcuchy kupić i je podoszywać co do niektórych ... jeszcze mam parę rzeczy do uszycia ale nie mogę znaleźć fajnych materiałów :( haha chyba sobie kigurumi sprawię ^^ -żart.
z tąd czerpię inspiracje http://www.cosmates.jp/shop/index/cp-43_78.html
lecz niestety niektóre rzeczy muszę 'spolszczać' czyli dostosowywać do polskiego braku tolerancji. a szkoda. Bo czasami aż chciałoby się wyjść w stylizacji na gothic lolitę albo w jakimś cosplay'u a nie... jak już ubierzesz zakolanówki do krótkiej spódniczki od razu uchodzisz za... wiadomo co. kurde bo to Polska ;/
znalazł ktoś może na jakiejś polskiej stronie fajne ciuszki w stylu punk lolity?
dzisiaj notka krótka- za dużo nauki.

a to luuubię .!
boots.jpg
PUnkLolita.jpg
punk lolita4.jpg
punk lolita3.jpg
punk lolita2.jpg
punk lolita1.jpg
04.06.2009 o godz. 20:46

O ja piernicze dobrze, że to znalazłam:

''Dir En Grey - koncert przeniesiony z Progresji do Stodoły
4 godzin temuFestiwalKoncert

Planowany na 24.06.2009 koncert japońskiego zespołu Dir En Grey w Warszawie został przeniesiony z klubu Progresja do innego warszawskiego klubu, do Stodoły. Koncert został przeniesiony do Stodoły ze względu na wymagania techniczne zespołu i duże zainteresowanie ze strony fanów. Patronat medialny nad koncertem Dir En Grey sprawuje Students.pl

Bilety nabyte na ten koncert do Klubu Progresja oraz dokonane tam rezerwacje zachowują ważność. Oprócz lokalizacji, zostają zmienione też godziny otwarcia bram – publiczność będzie wpuszczana na teren imprezy od godziny 18:30.

Bilety w cenie 90 złotych - przedsprzedaż, 100 złotych - w dniu koncertu, są jeszcze do nabycia w:
www.metalopolis.pl, www.ticketpro.pl, www.ebilet.pl, www.ticketonline.pl, www.ticketportal.pl, www.kupbilet.pl, www.eventim.pl''

trzeba będzie wcześniej koczować pod bramą ; p

co do dzisiaj: HATE DAYS LIKE THAT !
nie byłoby tak strasznie gdyby nie moje oczy. Zawsze chciałam mieć czerwone soczewki ; D ale o Panie nie całe czerwone oczy .! żyto pyli a ja mało co widzę... oczy jak mysz laboratoryjna i łzawią T_T
chłopaczyska w klasie miały ubaw a czarne me włosy jeszcze ich utwierdziły w przekonaniu: kuraudia czan! ale jesteś EMO .! nie płacz EMO ...
nosz k u r w a .! żadne ze mnie EMO T_T idę się zamknąc w sobie.
dorośli faceci niby .... ech szkoda gadać. w sumie to a też się na swój wiek nie czuję ...

wczoraj oglądałam Paradisse Kiss. Uwielbiam Ai Yazawa'e a po tym anime od razu widać, że interesuje się projektowaniem, bo jeśli chodzi o Nanę to prędzej wzięłabym ją za psychologa^^

Ai Yazawa


O autorce wiadomo niewiele. Informacje, jakie udało mi się znaleźć są skąpe i ogólnikowe. Przypuszczam, że to sama Yazawa dba o swoją prywatność i nie udziela wywiadów. Jest to dość nietypowe, zważywszy na to, jak bardzo Japończycy pasjonują się życiem ikon pop kultury. Do tego bowiem grona zaliczyć należy twórczynię „Nana” i „Paradise Kiss”.

Ai Yazawa urodziła się 7 marca 1967 roku w Prefekturze Huogo. Pseudonim artystyczny zapożyczyła od nazwiska popularnego w Japonii piosenkarza, Eikichi Yazawy, którego jest wielką fanką. Niestety nie udało mi się ustalić jak naprawdę się nazywa. Pragnęła zostać projektantką mody i wybrała się na studia w tym kierunku. Jednak w tak zwanym międzyczasie zmieniła zdanie, co do swojej przyszłości i zaczęła tworzyć komiksy. Pierwsza jej manga „15-nen Me” („The 15th year”) ukazała się w 1986 roku na łamach czasopisma „Ribon”. Była to decyzja brzemienna w skutki, bowiem na kolejne 15 lat Yazawa związała się z wydawnictwem Shueisha, wydawcą Ribona. Niedługo potem, w 1987 pojawił się Rabuu Retaa” („Love Letter”). Rok 1988 przyniósł dwie mangi: „Kaze ni Nare!”(„Become the Wind!”) i ”Esukeepu”(„Escape”). W 1989 pod wspólnym tytułem „Ballad Made Soba ni Ite” („Until the next ballad”) pojawiły się dwie odrębne mangi gatunku shoujo (druga pt: „Futari no Seaside Park”[„Seaside park for two”]). Yazawa kolejne dwa lata pracowała nad czterema tomami „Marine Blue no Kaze ni Dakarete” („Embrace the Marine Blue Wind”, 1990 – 1991). W 1992 ukazała się „Usubeni no Arashi”. W tym samym czasie rozpoczęły się prace nad „Tenshi Nanka Ja Nai” („I'm not an angel”), które zaowocowały ośmioma tomami, wydanymi pomiędzy rokiem 1992 a 1995. Pod koniec 1995 poszedł do druku pierwszy z siedmiu tomów „Gokinjo Monogatari” („Neighbournhood Story”), który okazał się przełomowym tytułem w karierze Yazawy. Pojawiał się do roku 1998 i cieszył się na tyle dużą popularnością, że na jego podstawie (i prawdopodobnie na podstawie ogólnych założeń Yazawy) studio Toei Animation wyprodukowało serial anime, który po raz pierwszy został wyemitowany przez kanał TV Asahi między 10 sierpnia 1995, a 1 sierpnia 1996. W roku 1998 ukazał się „Kagen no Tsuki” („Last quarter of the Moon”). Wydanie ostatniego – trzeciego tomu tej serii (1999) zakończyło współpracę Yazawy z czasopismem Ribon i jego wydawcą - Shueishą. Zaraz potem mangaka rozpoczęła współpracę z czasopismem Shodensha, które między rokiem 2000 a 2003 wydało 5 tomów „Paradise Kiss” w magazynie Zipper. „ParaKiss” stało się kolejnym hitem, który doczekał się ekranizacji. Złożony z 12 odcinków serial anime pod tym samym tytułem został wyprodukowany przez Madhouse. W 2000 roku w czasopiśmie Cookie (również wydawnictwo Shueisha) ukazał się też pierwszy tom „Nana”. Do tej pory na rynku japońskim pojawiło się 16 części tego komiksu.

A teraz trochę o charakterze i wydźwięku, czyli co ciekawego można w jej mangach wyszperać? Yazawa tworzy dla dziewcząt. Jednak próżno tam szukać usmarkanych dwunastolatek, których jedynym kłopotem są gile u nosa i wolno rosnący biust. To przeładowane energią i silnymi uczuciami opowieści o młodych kobietach wchodzących w dorosłość. Rywalizacja, przyjaźń, miłość (także ta homoseksualna) czy nienawiść- to wszystko przewija się w kadrach jej komiksów jak w wielobarwnym kalejdoskopie. Yazawa nie prześlizguje się po problemach, żeby tylko sklecić jakąś historyjkę. Ona zgłębia je i wydobywa ich sedno. Robi to w swój specyficzny, nieco zwariowany sposób. Wobec jej komiksów nie można przejść obojętnie. Albo się je kocha, albo się ich nie cierpi. Bo też i specyficzną, niepowtarzalną kreską operuje ta autorka. Wychudłe, pałąkowate postacie przebiegają po kolejnych kadrach, pełno tu małych i jeszcze mniejszych rysuneczków, które na pierwszy rzut oka wprowadzają chaos. Wszędzie nadziubdziane są literki, tekstu do czytania na kilka godzin (przy użyciu lupy). Jakby tego było mało, na każdym kroku zatrzęsienie „minek” (SD). Taka eksplozja emocji musi wywoływać w czytelniku silną reakcję. Mnie się podoba i uwielbiam styl Yazawy. Jest to jednak bardzo odosobniony przypadek, bo generalnie nie znoszę komiksów przeładowanych kadrami.Na co jeszcze warto zwrócić uwagę podczas czytania mang tej autorki? Niewątpliwie Ai Yazawa jest na bieżąco z trendami mody. Zresztą jest to jej konik od najmłodszych lat, więc nic dziwnego, że i w swoich komiksach dba o tekstylną, że się tak wyrażę, stronę oprawy graficznej. To już nie są jakieś tam T-shirty, dżinsy i sukienki. To cała rewia mody, która trwa nieprzerwanie od pierwszej do ostatniej strony. Konia z rzędem temu, kto znajdzie bohaterów jej opowieści dwa razy w tym samym odzieniu.Cóż mogę jeszcze dodać do tego, co napisałam powyżej... Informacje zaczerpnęłam z anglojęzycznych stron fanowskich i angielskiej Wikipedii. Wszystkich zagorzałych fanów tej mangaki z góry przepraszam za ewentualne nieścisłości i proszę o sprostowania w razie rażących błędów merytorycznych. Dziękuję za uwagę.

Laurefin.

biografia ze strony http://manga.elx.pl

P.S. Yazawę szczególnie kocham za kreskę i stroje postaci aż miło oglądać.
Paradise Kiss.jpg
parakissscreencapsbc3.jpg
kiss00.jpg
26.05.2009 o godz. 15:57

Jaram się już od piątku moimi ciemnymi włosami^^ nawet Hoon w mailu napisał 'oh you looking a little bit like asia's now ' kurczę to mnie podbudował .!
nigdy jakoś nie lubiłam mojego koloru, taki ciemny blond. zbyt łagodne wyglądałam jak na mój charakter *_*
a jeszcze bardziej jaram się tym, że te dni tak szybko mijają .! już co raz mniej ich zostaje do wakacji ...
jutro odbieram od kolegi Micha moje anime. jeeej chyba nie zdam do 2 klasy, bo będę je oglądać dzień i noc... ale co tam ; D tymbardziej, że same fajne są:
beyond the clouds
bleach
blood - the last vampire
blood+
devil may cry
elfen lied
ghost in the shel
honey and clover
howl's moving castle
love hina
spirited away
angel sanctuary
5 cenitmeters per second
trinity blood
Toki Wo Kakeru Shoujo
shinigami no ballad
airblack blood brothers

niektóre już oglądałam ale zawsze lepiej je mieć, bo z nudów lubię sobie powtarzać odcinki.
Poniżej bilet, na który codziennie patrzę ^o^

__________________________
[~32~] Dir En Grey
[~60~] D'espairs Ray
P1011086.JPG
Tagi: anime diru j-rock
24.05.2009 o godz. 13:29

A little pain. Pierwsza japońska piosenka, której nauczyłam się śpiewać niemalże na pamięć. Jeśli ktoś oglądał Nanę zapewne wie, że to ending anime. Umieszczam tu tłumaczenie ze strony jpoplyrics.wordpress.com bardzo fajna jeśli ktoś jubi j-pop. ja wolę rock ale polecam- dobra jakość tłumaczeń^^



Travel to the moon
śnisz, rozwiązując zagadki swych snów
jesteśmy całkiem sami
i zapalamy na niebie światła gwiazd

dawno przestałam się śmiać
by wydawać się silniejszą
ale wiem, że z tobą odzyskam swój uśmiech

zauważ mnie
I’m here waiting for you
nawet jeśli przyszłość przyniesie zmiany
I’m here waiting for you
wciąż krzyczę
muszę tylko pociągnąć za nić łączącą nasze serca
i przebudzę się taka jak dawniej
no need to cry

Travel in silence
niby wystarczy wyciągnąć dłoń, by poczuć dotyk
ale jesteś tak daleko
tylko w moich wspomnieniach

słyszę twój głos
a gdy zamknę oczy
kocham nawet ten najmniejszy ból, który sprawiasz

odnajdź mnie
I’m here waiting for you
błąkając się sama po wichrowych wzgórzach
I’m here waiting for you
wpatruję się w niebo
ciągle wyciągam ręce, broniąc swego serca
czekając aż powrócisz, taki jak dawniej
no need to cry

zauważ mnie
I’m here waiting for you
nawet jeśli przyszłość przyniesie zmiany
I’m here waiting for you
wciąż krzyczę
muszę tylko pociągnąć za nić łączącą nasze serca
i przebudzę się taka jak dawniej
no need to cry

angielskie zwroty mam nadzieję, że nie sprawiają problemu.
co do Nany: obejrzałam anime, przeczytałam mangę ale wersji filmowej nie oglądałam [a chciałabym]. tymbardziej, ze Takumiego gra Tamayama Tetsuji, który jest wg. mnie baaardzo przystojny ^^
21.05.2009 o godz. 21:20

Yah .!
Zauważyłam tu fanów (głownie fanki ^^) j-rocka i pomyślałam, kurdę fajnie .!
Także to jest taki wpis powitaniowy. Jak się już tu zadomowię i zapoznam się ze wszystkimi opcjami to wrzucę już coś 'normalnego'.
A trafiłam tu poprzez blog zwany: Japoński bazar ...
Dobrze to ja się zabieram za szperanie w ustawieniach.
sayo ^o^

_______________________________
[~35~] odliczam dni do Diru
[~63~] i do D'espy
dir-en-grey-4639.jpg
21.05.2009 o godz. 19:01